| [Księga gości] / marti / link / link |
|
Link 29.05.2007 :: 21:19 Komentuj (2) Sometimes it feels like I'm looking through a pain of glass I can see your mouth move but can't hear the words mam za mało czasu zeby zrobic wszystko co chce i boje sie ze zycie mi ucieknie tak szybko jak mija aaa to okropne uczucie najsmieszniejsze jest kiedy staram sie nauczyc na sprawdzian z historii. to juz ostatni w tym roku. na lekcji pomyslalam sobie, nie no, musze sie na niego nauczyc w reszcie, najlepiej zaczac tydzien wczesniej czy cos. wczoraj i dzisiaj mnie nie bylo w szkole bo sie zatrułam, i dzisiaj otworzylam ksiazki, przeczytalam jeden rozdzial i koniec. bo zawsze mnie wszystko rozprasza. mialam usiasc do komputera tylko na 5 minut, a minelo kilka godzin i do ksiazki nie wrocilam. sprawdzian oczywiscie jest jutro bo jakby inaczej. w takich momentach nie potrafie zrozumiec dlaczego nie zrobilam nic wczesniej, nic kompletnie. jak tak mozna. mama mnie pyta czy ja nie mam w ogole ambicji na lepsze oceny a ja nie wiem, moze po prostu nie mam ambicji zasranich, nie wiem. kurwa, sama siebie doprowadzam do szału i z dnia na dzien jestem blizsza do zupelnego stracenia rozumu. chcialabym juz przejsc przez to cale liceum i zajac sie czyms pozytecznym w zyciu bo jak tak patrze na to co robie to jestem zalamana. trwonie czas i nic innego. You've played all the games And you're no longer amused Link 22.05.2007 :: 23:25 Komentuj (0) Dobrze, że mam swojego rjd2 i że zawsze jest do czego wracać. bardzo mocno potrzebuję wakacji. już, teraz ! jeszcze jednego dnia jak dziś nie przeżyję. ja po prostu nie mam siły zajmować się 1598 sprawami w jednym momencie. telefon sie urywa o durna paczka nie moze przyjsc w normalnych godzinach tylko w poludnie kiedy to normalni ludzie są w pracy tudzież w szkole. następnie bania z matmy pięknie pięknie stara wariatka jak chce to się do czegos przyczepi. następnie wielka miłośc sprzed lat wyrasta przede mną wychodzącą podkurwiona ze szkoły. chwilowa dezorientacja ktora trwała az do opuszczenia autobusu czyli ponad pol godziny. jutro rownie ciezki dzien ale jak po takich wrazeniach mozna sie czegokolwiek uczyc pytam sie, no jak. nie mozna. czasami czuje sie jak rasowy outsider siedzac na przerwie za salą z jakims papiroskiem sama. ludzi naokoło znam, praktycznie wszystkich. ale w tej szkole znanie ludzi w cale nie gwarantuje posiadanie jako takich znajomych. czasami przejdzie ktos z zapytaniem czy mam odstapic papierosa wtedy ja na to ze sory ale nie mam a wtedy ten ktos tak jak szybko przyszedl tak rownie szybko odchodzi. no coz moi panstwo, nic innego jak tylko - zycie. nienawidze tego tekstu i przez nienawisc do niego jeszcze lepiej odzwierciedla to co chcialam w tym momencie powiedziec. na domiar zlego dzis ipod sie rozladowal i musialam tkwit w tej nienormalnej szkole zatloczonym tramwaju i smierdzacym autousie w zupelnej ciszy. za to nie lubimy ipodow, za ciagle rozladowywanie sie. jakby nie mogli ich zrobic na paluszki! imogen heap pomaga w tak powaznych rozwazaniach, polecam na wieczor. przede mną swoi aparat ktory niesie za sobą pytanie czy klisza ktora jest w srodku sie naswietlila czy nie. hmmm przekonamy sie w poniedzialek nie martwcie sie tlumna widownio a raczej syta gromado czytelników, jak tylko sie czegos dowiem od razu poinformuje. prosze nie zsylac na mnie wiecej psychodelicznych koszmarow przez ktore niecny plan zaspania do szkoly sie nie powiodl gdyz obudzilam sie w srodku nocy o 6.30. nie pamietam dokladnie o czym byl wiem jedynie ze ktos chcial mnie zabic ale zaim to sie stalo byla jakas gonitwa po calym swiecie oceanie i moim bloku. jak psychodeliczny to psychodeliczny. rozowa imitacja wieloryba tez mi zapadla w pamiec. koszmarom i strachom z przeszlosci mowie nie jamiroquai gra a ja mowie dobranocc Link 21.05.2007 :: 19:28 Komentuj (4) jak to jest, że po dwóch miesiącach zupełnego zapomnienia o tej stronie, w reszcie wchodzę, czytam, i czuję jak twarz mi płonie ze wstydu nad bzdurami i żałościami jakie ee zraniona nastolatka może pisać. chciałabym być taka wyniosła, taka głęboka. wszystko sprowadza się do jednego. i co z moją oryginalnością?! nie lubię zastanawiać się co na siebie włożyć, nie lubię myśleć co ludzie powiedzą, nie lubię myśleć o ludziach, o mężczyznach. a jednak to właśnie zajmuje większość mojego i tak zmarnowanego czasu. nic nie jest takie jakie sobie wymarzyliśmy niestety, przychodzi taki czas kiedy każdy z osobna to zrozumie. niektórzy będą musieli być bardzo zranieni, niektórzy będą musieli wylecieć ze szkoły, żeby dotarło, że nie wystarczy pstryknąć i już, gotowe. w sumie żyję dobrze, mam te swoje błahe problemy jak dawniej, mam swoje miłostki zaczynające i kończące się na gadu gadu, wszystko tak jak dawniej, ale ja już nie jestem taka sama. o ;] Link 09.02.2007 :: 01:51 Komentuj (3) o ironio ! chciałoby się powiedzieć odnośnie poprzedniego wpisu. dawno tak źle się nie czułam, ale co tu się użalać nad sobą. mimo wszystko, mimo okoliczności w jakich ten tak zwany związek się skończył, płaczę wieczorami bo nie umiem się z tym wszystkim pogodzić. boję się szkoły, boję się poniedziałku, nawet chodząc po mieście co chwile oglądam się za siebie. i tęsknie. ale to tak szybko nie przejdzie... chciałabym żeby przyszedł przeprosił powiedział że był głup i że kocha naiwnaaaaa Link 31.01.2007 :: 00:38 Komentuj (1) aż strach pomyśleć że jakiś czas temu to wszystko mogło się skończyć. wiem, wiem, nie powinnam rozdmuchiwać tego raz po raz, ale ja chyba nigdy nie przestanę o tym myśleć. najsmutniejsza, najbezsilniejsza chwila w moim życiu. najbardziej przytłaczająca. nie powtarzać. nigdy. no i największa ulga. no i pytania, wątpliwości, niepewność. a to wszystko w jednym czasie. no prosze, jaka miłosć może byc nieprzewidywalna. myślałam że będzie lepiej, a tu niestety kolejne rozczarowania. obiecanki cacanki, a ja jak ten zaślepiony frajer. igor mówi że jestem silna i jeszcze mogę zmienić to wszystko, ale ja nie umiem, bo uczucia są dla mnie takiiieee dziwne i delikatne, że nie umiem z nimi walczyć. po prostu poddaję się im i płynę. niestety często natrafiam na przeszkody, ale generalnie lubić pływać, kocham pływać. Link 21.01.2007 :: 00:12 Komentuj (2) nie wiem czy tak miało wyglądać moje szczęście, nie wiem, bo nie mam porównania. no bo to nie chodzi o to że ja nie jestem szczęśliwa. tylko ta sprawa, niewyjaśniona, śledzi mnie od samego początku. jeszcze dzisiaj ten sen. może rzeczywiście jakbym porozmawiała z ziomkiem to by mi ulżyło, bo ja na prawde jestem dobrym człowiekiem !! :P bo przecież każdy kto zna mnie chociaż godzine, powinien wiedzieć że muzyka jest dla mnie zajebiście, ale to zajebiście ważna. i czy to ładne ze tak olałam ziomka a teraz nic tylko słucham jego muzyki ? dla mnie to nie jest w porządku. jestem grubą okropną nieżyciową świnią :( i może przesadzam, ale chyba nigdy nie da mi to spokoju. Link 28.12.2006 :: 00:26 Komentuj (1) bez ciebie dzisiejsze wzruszenia byłyby tylko martwym naskórkiem dawnych uniesień. amelia.amelia.amelia. p. <3 hihihiiiii odbiło mi. Link 12.12.2006 :: 23:46 Komentuj (1) jednak cos na prawde jest z tą muzyką... jak tylko usłysze pierwsze dźwięki z płyty john'a legend'a to juz nie moge, wyobrazam sobie ze leze na tym cudnym leżaczku w tunezji, pod tym cudnym parasolem ktory zawsze mnie chronił od słońca, mam na uszach moje zajebiste słuchawki, aha, i jeszcze popijam te dźwięki koktajlem owocowym, zrobionym przez pana, który zarywa do mojej mamy. hihiiii ale czadowo było. w międzyczasie przyjdzie smieszny michał, pogada, posłucha ze mną, poopowiada jak to było na heinekenie jak wyszedł kanye west i wszyscy byli zaczarowani. jak już skoncze pic koktajl to poczytam sobie książke, z tego co pamiętam to perwersje. albo moje ewangelie. albo bukowskiego. I know you like that You wanna try that It's like a flashback So shake your ass crack xD zmiana płyty. gorillaz mateusz, martyna, byłgaria. równie zajebiście. aż sobie pomyslalam zeby odezwac sie do mateusza w tym momencie, bo jak długo bede sluchac gorillaz, tak dlugo bede go pamietac. co nie czesto sie zdarza, zazwyczaj znajomosci obozowe konczą się z początkiem roku szkolnego. i tak sobie pomyslalam (martyna słuchaj!) ze moze by jednak wybrac sie z nim na te ferie ? i to wszystko dzięki gorillaz. i nawet nie dociera do mnie ze nic nie umiem na historie na jutro, bo przecież ja jestem na wakacjach ! w tymże momencie bardzo dalekie mi są te wszystkie uczucia zazdrości i tym podobne, bo na wakacjach nawet nie sniłam o tym zeby no wiecie, p. , te sprawy.. wtedy to było lajtowo, zadnych problemów, nic. a tu, zagrozenie na karku, magia świąt, sylwester. wszystko jest takie odleegłe. a pomyśleć że rok temu... ;) And if time's elimination Then we got nothing to lose Please repeat the message It's the music that we choose ! Link 27.11.2006 :: 21:43 Komentuj (3) dlaczego zawsze robię to, czego nie powinnam? dlaczego nigdy nie mam czasu na naukę, a dziwnym trafem całe dnie spędzam przy komputerze ? dlaczego mimo wszystko mam dobre oceny z matmy i chemii, a z historii właśnie dostałam zagrożenie na semestr ? kurwa. i dlaczego zamiast coś robić, zachowuję się tak jakby mnie sparaliżowało? i do tego ten ból głowy... nie dam sobie rady. tyle mnie ominęło w szkole przez ostatni tydzień, i tyle na mnie czeka... rzygać mi się chce z tego wszystkiego. ale cóż. trzeba wziąć głęboki oddech, popić tabletki [taki żarcik, tak na prawde nie lubie tabletek przeciwbólowych. ledwo moge wytrzymać z witaminą c i antybiotykiem.. :P] i stawić czoła problemom [a raczej sprawdzianom] oł jea. jak to dojrzale brzmi. szkoda że na tym właśnie brzmieniu się skończy a co ciekawego ? nic generalnie. szukam prezentu doskonałego, którego wciąż na horyzoncie brak. czytam książki, które w tym momencie nie powinny mnie interesować. a jednak robią to, o wiele bardziej niż ksiązka od historii. cały czas myślę o mojej przyszłości, i zastanawiam się jak zajebiście byłoby po prostu zamknąć oczy i obudzić się po zdanej maturze [nie musze chyba wspominać że z bardzo obiecującymi wynikami?], z pracą i mieszkaniem. życie studenckie..mmm...^^ rozpływam się, a komukolwiek życzę dobrej nocy ;) Link 27.11.2006 :: 00:07 Komentuj (3) Mówi się, że to kobiety wyizolowują się w związkach z mężczyznami: zapominają o swoich przyjaciołach, akceptują przyjaciół partnera i starają się robić to, co on, a kiedy zostają rzucone albo same rzucają, stwierdzają z przykrością, że nic je z nikim nie łączy, nawet z dawnymi przyjaciółmi Oczywiście nie mam 35 lat jak bohater tej książki, tylko za 8 dni skończę 16, co nie zmienia faktu, że ostatnio sama uświadomiłam sobie tą myśl. Jeśli ten związek się skończy, to zostanę z niczym. Mamy to samo grono znajomych, w te same chodzimy miejsca. Tylko, że to byli jego znajomi troszeczkę wcześniej. I dlatego jest górą. Może to śmiesznie brzmi, ale hm... Z drugiej strony głupio mi rozmyślać nad tym jak to będzie jak się skończy (tak, mam problem z używaniem słowa związek, sory), ale ja po prostu myślę realnie, może nawet bardziej pesymistycznie. Nic nowego. Staram się nie zaniedbywać starych znajomych, ale wiem jak jest. Mam zdecydowanie mniej czasu na cokolwiek, co by się nie wiązało z ludźmi ze szkoły. To tylko taka mała refleksja, na którą mnie naszło. |
| baj me 4punxNOTded / pic+lyrics |